Sitwa (jid. szitwes, z hebr. szuttafuth: spółka): nazywa się tak grupę wzajemnie popierających się osób dążących do osiągnięcia wspólnego celu wbrew panującemu konformizmowi. Tak też jest z nami, mimo że antysemityzm jest akceptowany i tolerowany w obecnym społeczeństwie, my działamy razem by z nim walczyć.

Jedwabne to nie wyjątek. Z każdej strony zalewa nas powódź antysemityzmu.

Ostatnie skrajnie antysemickie wydarzenia skłoniły nas do refleksji nad tzw. „prawicowym” antysemityzmem, jego przenikaniem z „lewicowym” antysemityzmem i całą tą zabójczą mieszanką, która rozprzestrzenia się w Polsce i na świecie. Te refleksje — przechodzące w apel — zawarliśmy w formie odpowiedzi na często kierowany w naszą stronę zarzut, mający dyskredytować naszą walkę z antysemityzmem: „Dlaczego nie piszecie o prawdziwym antysemityzmie skrajnej prawicy?”

Odpowiadając, po pierwsze — piszemy o tym. Wystarczy przeczytać nasze teksty. To właśnie dlatego, że „lewicowy” antysemityzm, uprawiany przez osoby takie jak dr Ahmed, wzmacnia skrajną prawicę, tak stanowczo się mu sprzeciwiamy. Dr Ahmed, najbardziej rozpoznawalna twarz ruchu pro-palestyńskiego, wielokrotnie promował i udostępniał treści Bruna oraz innych prawicowych antysemitów, oraz prawicowe antysemickie media.

To dr Ahmed, wraz z Danielem Numanem — szarą eminencją środowiska, twórcą strony Viva Palestina i zapleczem technicznym tego ruchu — stworzyli i promowali film, w którym Marcin Rola atakuje rabina w Jedwabnem podczas zeszłorocznej antysemickich demonstracji [1]. To także Omar Faris pisał o „żydowskiej bajce o Holokauście” i udostępniał antysemickie treści Ewy Kurek na nacjonalistycznym portalu „WPrawo” [2]. Także promowana i broniona przez środowisko, antysemicka doktor z Uniwersytetu Śląskiego – Beata Abdullah-Krzepkowska, udostępnia i promuje Brauna. [3] O wielu innych przykładach pisaliśmy już w naszych tekstach.

Antysemityzm „lewicowy”, centrowy czy „antysyjonistyczny”, a także środowiska „pro-palestyńskie” promujące te treści, są współodpowiedzialne za obrzydliwy, skrajnie prawicowy antysemityzm. Nie tylko powielają jego narracje i retorykę, ale także współtworzą je i rozpowszechniają. Często różni ich jedynie uzasadnienie.

Po drugie, nie ma czegoś takiego jak prawdziwy i nieprawdziwy antysemityzm. Ani tym bardziej nie rozróżnia go przynależność polityczna antysemitów go głoszących. Czy obecny atak Brauna, kamratów i Młodzieży Wszechpolskiej — organizacji Krzysztofa Bosaka — naprawdę tak znacząco przewyższa poziomem nienawiści i przemocy działania środowisk „pro-palestyńskich”? Nie. W rzeczywistości to pod szyldem „solidarności z Palestyną” antysemici częściej sięgają po przemoc i zakłócenia miejsc pamięci Zagłady. Nie oznacza to, że są groźniejsi — każda forma antysemityzmu jest śmiertelnie niebezpieczna. Każda.

Nie. W rzeczywistości to pod szyldem „solidarności z Palestyną” antysemici częściej sięgają po przemoc i zakłócenia miejsc pamięci Zagłady. Nie oznacza to, że są groźniejsi — każda forma antysemityzmu jest śmiertelnie niebezpieczna. Jednak trzeba uczciwie przyznać, że to środowiska „pro-palestyńskie” wtargnęły do siedziby gminy żydowskiej w Bielsku-Białej, traumatyzując ocalałych z Holokaustu [4]. To one zaatakowały uczestników pokazu upamiętniającego ofiary 7 października — w tym osoby, które przeżyły masakrę Hamasu [5]. To one napadły na Uniwersytet Warszawski: pocięły strażnika, poturbowały innych i zastraszały pracowników [6]. Postacie takie jak artysta Igor Dobrowolski czy córka Omara Farisa uprawiają negacjonizm Holokaustu pod bramami obozu zagłady Auschwitz-Birkenau, a całe środowisko ich promuje [7].

Braun blokował samochód z rabinem w Jedwabnem, uzasadniając swój antysemicki szał „obroną dobrego imienia Polski”. Tymczasem „pro-palestyńscy” aktywiści blokowali samochody pracowników UW — dlatego, że ci śmieli współpracować z Żydami, których uznano za winnych „ludobójstwa”. Jedni tłumaczą się „patriotyzmem”, drudzy „walką o sprawiedliwość”. W praktyce jednak ich działania są równie brutalne, nienawistne i niebezpieczne.

Braun neguje Holokaust — ludobójstwo dokonane na Żydach. „Pro-palestyńscy” działacze, tacy jak Omar Faris, jak wspominaliśmy powielają tę narrację. Jednak nawet gdyby tego nie robili, centrum ich działalności stanowi negacja masakry z 7 października. Większość organizacji feministycznych i lewicowych na świecie przemilczała gwałty tamtego dnia, ale są też takie, które aktywnie je negują. Kolektyw Kefijah wyróżnia jeden ze swoich najważniejszych materiałów, w którym przeprasza, że kiedykolwiek mówił o gwałtach z 7 października, i że te są fałszywe [8]. Członek zarządu krajowego partii Razem i jednocześnie leninista z Akcji Socjalistycznej – Paweł Preneta pochwala masakrę z 7 października, narzekając, że media skupiają się tylko na rzekomych ofiarach i zbrodniach, a nie dostrzegają „wielkiego sukcesu militarnego” terrorystów [9]. Na dużej Warszawskiej demonstracji Omar Faris przemawiał “Nie ma żadnego dowodu że oni zabili dzieci i gwałcili kobiety”, [10] tak wygląda w praktyce empatia organizującej ten spęd “empatia distro”. Całe to środowisko razem z Braunem, oskarża Żydów o rzekome ludobójstwo trwające nieprzerwanie od powstania Izraela – tym razem na Palestyńczykach.


Mechanizm negowania zarówno Holokaustu, jak i masakr z 7 października opiera się na tych samych podstawach — jest to świadome zaprzeczanie faktom z pobudek politycznej nienawiści. To nie jest tylko kwestia nieświadomości czy błędnego rozumienia, zamknięcia w fałszywej bańce informacyjnej — to przemyślana strategia polityczna, która wykorzystuje nienawiść jako narzędzie do walki. W ten sposób niszczą prawdę i pamięć, podważając cierpienia ofiar i stawiając fałszywe zarzuty, które zatruwają debatę publiczną i społeczne relacje.

Po trzecie — w momentach takich jak ten, gdy media, organizacje i działacze słusznie nagłaśniają i zwalczają skrajnie prawicowy antysemityzm, my możemy milczeć. I dobrze, że możemy. Bo inni — więksi, bardziej wpływowi i doświadczeni — zajmują się tym tematem i robią to skutecznie. W takich chwilach naszym zadaniem jest wspierać ich działania: udostępniać treści, podpisywać petycje, działać we własnym otoczeniu. Nasze teksty demaskujące prawicowy antysemityzm nie są wówczas potrzebne.

W przeciwieństwie do tej sytuacji, działamy tam gdzie jesteśmy potrzebni, tam gdzie antysemityzm jest promowany, lub przemilczany. Gdy widzimy tolerancję, a czasem wręcz otwartą promocję antysemityzmu skrywającego się pod hasłami „antysyjonizmu” czy „solidarności z Palestyną” — musimy to zwalczać, nie możemy milczeć. Bez względu na to, że nie przynosi to popularności. Bez względu na to, że łatwiej i bezpieczniej byłoby mówić tylko o prawicowych ekstremistach. Bez względu na to, że jesteśmy za to atakowani — nie tylko przez prawicę, ale też przez antysemicką część lewicy i centrum.

Bo antysemityzm pozostaje antysemityzmem — niezależnie od tego, czy uzasadnia się go „patriotyzmem”, „walką o wolność” czy „sprawiedliwością dla Palestyńczyków”.

Nasza walka z antysemityzmem to najtrudniejszy z naszych wysiłków na rzecz sprawiedliwego i równego świata. Mamy porównanie, bo wiele osób z naszej grupy od lat angażuje się również w walkę z homofobią, faszyzmem, rasizmem, wykluczeniem społecznym, katastrofą klimatyczną i innymi formami dyskryminacji oraz opresji. W żadnym z nich nie spotkały nas jednak takie ataki, zderzenie z ścianą milczenia i bagatelizacji.

To, że w tej walce więcej piszemy o tzw. „lewicowym” antysemityzmie, nie wynika z pobłażliwości wobec prawicowego — przeciwnie. Powódź antysemityzmu jaka nas zalewa, wynika z wzajemnego połączenia jego nurtów, wzajemnej legitymizacji i promocji. Bo — jak pisaliśmy na początku — podział na antysemityzm prawicowy i lewicowy jest płynny. Te narracje się przenikają, wzmacniają i uzupełniają. Główna różnica leży nie w treści, ale w odbiorze społecznym i medialnym. Prawicowy antysemityzm najczęściej wywołuje słuszny skandal — lewicowy jest najczęściej tolerowany, a nierzadko wspierany.

Walka tylko z prawicowym antysemityzmem to jak budowanie barykady na jednej ulicy, kiedy całe miasto zalewa powódź. Nawet jeśli na chwilę zatrzymamy wodę w jednym miejscu, i tak wleje się ona inną drogą, podmyje fundamenty, zniszczy wszystko wokół. Ale prawdziwym rozwiązaniem nie jest rozpaczliwa obrona, gdy fala powodziowa już uderzyła. Prawdziwa obrona zaczyna się u źródła — tam, gdzie pojawiają się pierwsze strumienie nienawiści, tam trzeba działać. Antysemityzm trzeba tamować od samego początku, bez względu na to, skąd wypływa — bo jeśli pozwolimy, by swobodnie płynął, nie powstrzyma go żadna barykada. I tego świadkami właśnie jesteśmy.

Największym problemem jest to, że niezależnie od tego, z której strony sceny politycznej pochodzi antysemityzm — rzadko spotyka jakiekolwiek konsekwencje. A przecież właśnie to powinno być fundamentem walki z antysemityzmem.

Nie tylko Braun pozostaje bezkarny. Ostatnio prokuratura w Bielsku-Białej umorzyła postępowanie w sprawie wtargnięcia do siedziby gminy żydowskiej, nie dopatrując się w tym ataku żadnego czynu zabronionego. [11]
Mimo że stoi za nim promujący terroryzm i Hamas – Hussama Elhassana który w Krakowie zlecił grożenie i zastraszanie wobec osoby chcącej przypomnieć o zakładnikach porwanych przez Hamas. [12]

Chodzi nie tylko o konsekwencje karne, ale także społeczne i medialne. Antysemici nie mogą mieć miejsca w debacie publicznej ani w przestrzeni medialnej. Nie może być mowy o współpracy z ludźmi, którzy ich wspierają i promują (o tym właśnie szykujemy osobny tekst). Sytuacje takie jak niesławna debata Zandberga z Braunem, i ich antysemicka zgodność – nigdy nie powinny mieć miejsca [13]. Dość romantyzacji, usprawiedliwiania, promowania antysemitów i teorii antysemickich. Na naszych ulicach, na uczelniach, w mediach i polityce.

Zero tolerancji dla antysemityzmu. Zero platformy dla antysemitów.

Źródła:

[1] https://sitwa.org.pl/dr-ahmed-o-palestynie-antysemicki-fanatyk-teorii-spiskowych-to-jedna-z-najwazniejszych-i-najbardziej-rozpoznawalnych-twarzy-polskiego-ruchu-pro-palestynskiego/

[2] http://sitwa.org.pl/wp-content/uploads/2025/07/GMgQ4RqWYAA_2aR.jpeg
http://sitwa.org.pl/wp-content/uploads/2025/07/GMgQ4QyWsAAGInT.jpeg

[3] http://sitwa.org.pl/wp-content/uploads/2025/07/Zrzut-ekranu-2025-07-18-195238.png
http://sitwa.org.pl/wp-content/uploads/2025/07/Zrzut-ekranu-2025-07-18-195222.png
http://sitwa.org.pl/wp-content/uploads/2025/07/Zrzut-ekranu-2025-07-18-195146.png
http://sitwa.org.pl/wp-content/uploads/2025/07/Zrzut-ekranu-2025-07-18-195132.png

[4] https://www.instagram.com/p/DJ9ruE9NaAw/?img_index=1
https://www.facebook.com/jewishcommunitybielskobiala/posts/pfbid0yT4YtpGBMn8htVm67QYQkx7tQc2pMiRSuMnNZN5SQZmir9nZMbmYvhiKqarFTnNsl?locale=es_LA

[5] https://sitwa.org.pl/dlaczego-reakcje-sa-tak-rozne-krotki-film/

[6] https://www.uw.edu.pl/list-otwarty-pracownikow-palacu-kazimierzowskiego/
https://www.uw.edu.pl/komunikat-biura-prasowego-ws-protestow/

[7] https://www.o2.pl/informacje/polak-stanal-z-transparentem-w-auschwitz-to-co-pokazal-wzbudzilo-ogromne-kontrowersje-7079114326494144a
http://sitwa.org.pl/wp-content/uploads/2025/07/Zrzut-ekranu-2025-07-17-221212.png
http://sitwa.org.pl/wp-content/uploads/2025/07/Screenshot_20241002-221230.png

[8] http://sitwa.org.pl/wp-content/uploads/2025/07/Zrzut-ekranu-2025-07-17-221538.png

[9]
http://sitwa.org.pl/wp-content/uploads/2025/04/signal-2025-04-22-224902_004.png
http://sitwa.org.pl/wp-content/uploads/2025/04/signal-2025-04-22-224902_006.png
http://sitwa.org.pl/wp-content/uploads/2025/04/signal-2025-04-22-224902_017.png
https://t.co/xO7ILaLiv4
https://x.com/JakubWoroncow/status/1866778926573347191[14] https://x.com/KopiecMaciej/status/1873479045293457654?t=ACZjek5upm2PgWc-59F-_Q&s=19
https://x.com/JakubWoroncow/status/1873429685608345711

[10] http://sitwa.org.pl/wp-content/uploads/2025/02/SaveTwitter.Net_XmRybanh5X13h2tz_720p.mp4

[11] http://sitwa.org.pl/wp-content/uploads/2025/07/Zrzut-ekranu-2025-07-17-215824.png

[12] https://sitwa.org.pl/zastraszona-i-sledzona-na-demonstracji-nigdy-wiecej-dla-nikogo/

[13] https://sitwa.org.pl/antysemicki-problem-partii-razem/

Jedna odpowiedź do „Jedwabne to nie wyjątek. Z każdej strony zalewa nas powódź antysemityzmu.”

  1. Awatar Krzysztof Składanowski
    Krzysztof Składanowski

    Kiedyś byłem umiarkowanym lewakiem. Moja córka chodziła na parady, broniłem Gretę, choć amerykański BLM był nie do strawienia. Byłem, dopóki nie ujrzałem marszu LGBT razem ze zwolennikami Hamasu i Grety w arafatce. Zapytałem się: o co im tak naprawdę chodzi?
    Teraz stałem się sceptycznym liberałem i obrońcą prawa Izraela do obrony.
    Jeżeli będę mógł, chętnie się zaangażuję w wasz ruch.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *