Sitwa (jid. szitwes, z hebr. szuttafuth: spółka): nazywa się tak grupę wzajemnie popierających się osób dążących do osiągnięcia wspólnego celu wbrew panującemu konformizmowi. Tak też jest z nami, mimo że antysemityzm jest akceptowany i tolerowany w obecnym społeczeństwie, my działamy razem by z nim walczyć.

Agresja, dyskryminacja i zaprzeczanie. Co naprawdę stało się na turnieju Judo w Bielsku Białej.

Przekaz w polskich mediach jest jasny: izraelski trener pobił polskiego sędziego, zaatakował pierwszy, nikt nigdy wcześniej nie zachował się w ten sposób. Cała Polska żyje tematem agresywnych Izraelczyków bijących „biednych Polaków”. Od faszystów i skrajnej prawicy, przez media głównego nurtu, po lewicę – wszyscy są zgodni: „ci Żydzi znowu robią z siebie ofiary, a sami są agresorami”. To najłagodniejszy opis, jaki można znaleźć. Reszta wygląda tak, jakby ktoś ogłosił konkurs literacki pod tytułem „Żydzi to zło” i pół Polski wzięło w nim udział, łącznie z celebrytami i mediami.

A jak było naprawdę?

Młody izraelski trener podchodzi do polskiego sędziego i organizatorów. Prosi o zweryfikowanie werdyktów sędziego na podstawie nagrań. Nic nadzwyczajnego – standardowa procedura. To kilkunasty pojedynek jego drużyny tego dnia, trzeci w którym czuje się niesprawiedliwie potraktowany. Decyduje się poprosić o weryfikację video. 

Tyle że nie jest to standardowa procedura dla sędziego, policjanta po godzinach, i otaczających go organizatorów – oczywiście jednocześnie będących przedstawicielami innego klubu. Dla nich był to „roszczeniowy Żyd”, co wywołało wybuch niespotykanej agresji i nienawiści. Praktycznie od razu dochodzi do przemocy: odpychania izraelskiego trenera, szarpania go. Ten się broni, na co tłum organizatorów, sędziów i gapiów eskaluje przemoc. Przewracają trenera, organizatorka kilkanaście razy uderza go w głowę. Dochodzi do linczu, w którym kilkanaście osób bije najpierw izraelskiego trenera, a następnie jego sześćdziesięcioletniego ojca, który próbuje pomóc synowi. Gdy obaj się bronią, dołącza ich młodszy kolega, także trener. On przewraca jednego z sędziów i uderza go. W późniejszych analizach materiałów wideo nikt nie zauważa faktu, że momentu pierwszego uderzenia, odepchnięcia, agresji, zwyczajnie nie widać. Nie wiadomo kto zaczął.

Uwaga „internetowych komentatorów” koncentruje się na momencie, gdy trzeci trener podbiega i próbuje uwolnić swoich przyjaciół. I właśnie ten moment jest przedstawiany w antysemickiej manipulacji jako początek agresji – „niesprowokowany atak izraelskiego trenera na polskiego sędziego”.

W rzeczywistości jest to efekt kilku minut linczu, a nie jego początek. W odpowiedzi na przemoc wobec kolegów trzeci izraelski trener przewraca jedną osobę i próbuje odepchnąć kolejne. Co znamienne, po kilku sekundach szarpanina się kończy. Okazuje się, że gdy Żyd zaczyna się aktywnie bronić, ludzie odpuszczają – w przeciwieństwie do sytuacji, w której grupowo linczują wcześniej bezradnych trenerów.

Po tym organizatorzy przez nagłośnienie ogłaszają, że drużyna izraelska jest winna przemocy i zostaje zdyskwalifikowana. Część widowni wiwatuje, buczenie żegna kilkunastu dzieciaków z izraelskiej drużyny opuszczających miejsce zawodów. Tego momentu także nie zobaczymy na żadnym z filmów opublikowanym przez organizatorów po zakończeniu turnieju.

Przyjeżdża policja, która nie zostaje zawiadomiona przez organizatorów. To sędzia dzwoni do kolegów na służbie. Partol interwencyjny wszędzie porusza się z rzekomo zaatakowanym polskim sędzią – w rzeczywistości policjantem po służbie. W jego „asyście”, przy użyciu Google Tłumacza, przesłuchuje izraelskich trenerów. Funkcjonariusze przekonują ich również, by nie składali zawiadomienia o tym, że zostali zaatakowani, sugerując, że wówczas nikt nie złoży zawiadomienia przeciwko nim.

Oczywiście okazuje się to manipulacją. Sędzia i organizatorzy niemal natychmiast wypuszczają w obieg propagandę oraz zmanipulowane, pocięte nagrania, przedstawiające rzekomą agresję Izraelczyków.

Ambasada Izraela jest jedynym medialnym profilem w Polsce, który przedstawił stanowisko Izraelczyków, pisząc wprost o antysemickim linczu i przemocy. Nie przedstawiła dowodów, bo nie jest medium dziennikarskim – więc nikt w to nie uwierzył. Nikt przez kolejne dni nie próbował skontaktować się z Izraelską delegacją, przecież już wiadomo ze są winni. Zresztą większość antysemitów nie uwierzy także w nasze słowa, nawet podparte dowodami.

Niemniej polskie media udowodniły, jak bardzo nic nieznaczącym terminem stało się dziś słowo „dziennikarstwo”. I że większość z nich zamiast dziennikarstwa uprawia propagandę – coraz częściej antysemicką propagandę.

Wystarczyło zapytać trenerów, rodziny dziecięcych zawodników, osoby będące wtedy na widowni czy członków innych drużyn, niezwiązanych z organizatorami, by dowiedzieć się, jak było naprawdę.

Antysemicka nienawiść i dyskryminacja były obecne od samego początku. Żydowskie dzieci były popychane i traktowane przemocowo przez trenerów i dorosłych. Były nagrywane bez zgody podczas przebierania się. Osoba nagrywająca nie reagowała na polecenia zaprzestania, a po rosyjsku kazała im „wracać do domu”.

Właśnie – po rosyjsku. To ważny wątek. Na zawody przyleciały dwie drużyny z Izraela. Ta wykluczona za rzekomą agresję, a w rzeczywistości będąca ofiarą dyskryminacji i linczu, składała się w większości z rosyjskojęzycznych Żydów, rozumiejących polskie hasła nienawiści kierowane w ich stronę. Obecność dwóch izraelskich drużyn stała się idealną wymówką dla organizatorów do udawania, że antysemityzmu nie było. Przecież wykluczyli tylko jedną drużynę, a nie obie.

Ta zabawa w „dobrego i złego Żyda” jest stara jak świat. Nawet naziści znajdowali sobie „dobrych Żydów”. Tutaj widać to wyjątkowo wyraźnie. Jedna drużyna izraelska nie wywiesiła flagi, nie komunikowała się zbyt wiele z powodu bariery językowej. Druga – flagę wywiesiła, reagowała na antysemickie hasła, miała czelność mieć wymagania i domagać się weryfikacji werdyktów sędziowskich. Polacy nie wytrzymali i urządzili lincz.

Wszystko to, co opisujemy i pokazujemy, pochodzi od rodzin poszkodowanych żydowskich dzieci, od trenerów, ale też od Polaków obecnych na zawodach, którzy opowiedzieli nam, jak było naprawdę i jak skrajnie kłamliwą wersję wydarzeń przedstawili organizatorzy, a za nimi media i policja.

Policja – jak już pokazywaliśmy – odgrywa w tej sprawie kluczową rolę. Bielska policja wcześniej zasłynęła z przyzwolenia na antysemityzm, gdy antysemici naruszyli przestrzeń bielskiego domu modlitewnego, blokując wydarzenie i zastraszając Żydów oraz gości, w tym starsze osoby ocalałe z Holokaustu. Wówczas policja zamiast rozmawiać z ofiarami, rozmawiała z agresorami i puściła ich bez konsekwencji, a prokuratura nie wszczęła postępowania. Teraz sytuacja się powtarza. Rzecznik prasowy bielskiej policji, zarówno podczas ataku na bielską społeczność żydowską jak i podczas agresji z na turnieju judo, jako pierwszy przekazał mediom zmanipulowaną wersję wydarzeń.

W całej tej sprawie najbardziej przeraża zawziętość, z jaką organizatorzy, media, Polski Związek Judo, politycy i celebryci zarzekają się, że „nie było żadnego antysemityzmu”.

A prawda jest brutalnie prosta: był lincz, była przemoc, była dyskryminacja i był antysemityzm – systemowy, zbiorowy i konsekwentnie wypierany. To nie był „incydent”, „emocje sportowe” ani „nieporozumienie”. To był test, który polskie instytucje, media i państwo oblały z kretesem. I dopóki ta historia będzie odwracana, relatywizowana i zakłamywana, dopóty każdy kolejny Żyd w Polsce będzie wiedział, że w chwili zagrożenia zostanie sam – a agresorzy dostaną mikrofon, kamerę i pełne wsparcie „opinii publicznej”.

Sprawą zainteresowała się prokuratura, nie na „telefon od przyjaciela”, z urzędu. Pozostaje mieć nadzieję, że z należytą dokładnością przyjrzy się tej sprawie, by pokazać całą prawdę a nie jedynie manipulacyjną narrację jednej strony. My pozostajemy w kontakcie z zasmuconymi rodzicami izraelskich dzieci. Dzieci, które miały jedno marzenie, odbyć następnego dnia trening z jakąkolwiek drużyną – nie udało się to, byli już wyklęci przez organizatorów i opinię publiczną.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *